Category Archives: fragmenty

Bohdan Baranowski – W kręgu upiorów i wilkołaków

Wydawnictwo Łódzkie 1981

stron: 327

ilustracje: tak

Książka wygrzebana w antykwariacie internetowym.

Przystępnie napisana i wciągająca książka o polskiej demonologii ludowej. Czyta się znakomicie – polecam.

 Dobrze jakoby było przed zaśnięciem włożyć palec do d…, gdyż zmora poczuwszy przykry dla niej zapach nie próbowała zbliżyć się do śpiącego. (s. 73)

Reklamy

Jacek Sokolski – Staropolskie zaświaty

Pełny tytuł: Staropolskie zaświaty. Obraz piekła, czyśćca i nieba w renesansowej i barokowej literaturze polskiej wobec tradycji średniowiecza
Stron: 328
Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego 1994
Ilustracje: tak

Książka wygrzebana na Allegro.

Bardzo ciekawa rzecz, na dodatek pięknie wydana. Polecam. Dużo cytatów, można poczytać wielce smakowite opisy mąk piekielnych.

A wtym z piekielnej kuchnie jeść wydają,
Dla głodnych gości półmiski stawiają,
Z ochotą wielką one prezentują
I kredensują.
Żaby, jaszczurki, parchate bufony,
Żmije rozjadłe i wężów ogony,
Padalce, trzewa z gadziny brzydliwe,
Wspomnieć straszliwe.
Te czarci w usta potępieńców tkają,
Jedną za drugą potrawę podają.
Ach, jakowy smak w tych potrawach czują,
Co ich kosztują!
Gadzina brzydka, nigdy nie strawiona,
Jak będzie kąsać wnętrzności połkniona!
O, kto wypowie mordy i dręczenia
Dla ich gryzienia!

Jako że to ostatnia notka przed świętami – najlepszego dla wszystkich czytelników 🙂

J.M. Ossoliński – Wieczory badeńskie

Pełny tytuł: Wieczory badeńskie, czyli powieści o strachach i upiorach
Stron: 144
Czytelnik 1970
Ilustracje: tak

Książka wygrzebana na Allegro.

Ze wstępu autora:

Przed laty mamki i piastunki straszyły dzieci diabłami. Dziś diabli służą za lalki, którymi się i starzy bawią; dziś też nie mamki i piastunki o nich plotą, ale księgi piszą.
Ksiąg takich pełne kramy na jarmarkach lipskich; szczególnie ich brak naszej ubogiej literaturze. Pali mnie patriotyzm zaratować ten jej niedostatek. (…)
Bogdajby ci, co nie wiedzą, co z czasem robić, czas długi mile sobie czytaniem jego skrócili; bogdajby ci, którzy nie lubią sobie głowy nad niczym łamać, przyznali, że ich rozrywa; bogdajby na koniec owi, którzy żałują na fraszki czernidła i papieru, przewidzieli sobie, żem chciał pod bajkę jakichsik wielkich prawd nauczać i świat czyścić (…)

Pieśni ludowe celtyckie, germańskie, romańskie

Opracowanie: Edward Porębowicz
Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1959
Stron: 304
Ilustracje: tak (Jan Marcin Szancer)

Książka wygrzebana na Allegro.

Zawartość zbioru:
1. Pieśni bretońskie
2. Pieśń irlandzka
3. Pieśni duńskie, norweskie i szwedzkie
4. Pieśni szkockie i angielskie
5. Pieśni niemieckie
6. Pieśni francuskie
7. Pieśni prowanckie, gaskońskie, katalońskie
8. Pieśni włoskie
9. Pieśni hiszpańskie
10. Pieśni portugalskie

W wydaniu z roku 1959, które mam w swoich zbiorach, nie ma nut, które były w pierwszym wydaniu z roku 1909.

Wyjechał pan Oluf o świcie z domu
I jechał dzień cały do słońca skłonu.
-Tak lekko po gaju zawodzą tan.-

I wjechał pan Oluf pomiędzy skały,
Tam elfy i karły w tańcu pląsały.

Tańczyła z karłami rzesza elfowa,
Pląsała tam sama elfów królowa.

Wystąpiła panna z tanecznic grona,
Olufa za szyję wzięła rękoma.

Co było dalej? To już w książce.

Jeszcze dodam, że uwielbiam książki z ilustracjami Jana Marcina Szancera. W dzieciństwie miałam ich bardzo wiele, wręcz się na nich wychowałam.

Jacqueline Simpson – British Dragons

Worthsword Editions 2001
Stron: 176
Ilustracje: tak, ale bardzo mało

Książka wygrzebana w księgarni językowej.

Pratchettomaniakom Jacqueline Simpson może być znana jako współautorka bardzo intersującej książki „The Folklore of Discworld” (szczerze polecam – może nawet, choć to rzecz mocno nowa, napiszę o tym trochę na „Książkach wygrzebanych” w najbliższym czasie). Muszę tu się jednak pochwalić, że „British Dragon” kupiłam na długo przed ukazaniem się „The Folklore of Discworld”, jeszcze zanim w ogóle zaczęłam czytać Pratchetta.

Jeżeli ktoś lubi opowieści o smokach – polecam.

[długa walka – ciach, ciach, ciach]

At length the hard earth began to quake,
The dragon gave him a knock,
Which made him to reel, and straightaway he thought
To lift him as a rock,
And thence let him fall. But More of More Hall
Like a valiant son of Mars,
As he came like a lout, so he turned him about,
And hit him a kick on the arse.

‚Oh,’ quoth the dragon, with a deep sigh,
And turned six times together,
Sobbing and tearing, cursing and swearing,
Out of his throat of leather;
‚More of More Hall! Oh thou rascal!
Would I had seen you never!
With the thing at thy foot, thou hast prick’d my arse-gut,
And I’m quite undone for ever.

‚Murder, murder!’ the dragon cried,
‚Alack, alack for grief!
Had you but missed that place, you could
Have done me no mischief.’
Then his head he shaked, trembled and quaked,
And down he laid and cried;
First on one knee, then on back tumbled he,
So groaned, kicked, shat, and died

Samuli Paulaharju – Nocne cienie tunturi

Stron: 200
Wydawnictwo Poznańskie 1972
Ilustracje: tak

Książka wygrzebana na Allegro.

Zachwyciła mnie ta książka. Nie mogłam się od niej oderwać, niemal zahipnotyzowana specyficznym, mrocznym klimatem lapońskich opowieści. Szczerze i gorąco polecam.

Z posłowia Cecylii Lewandowakiej:

Niesamowite, a często ponure są również opowieści zebrane przez Samuliego Paulaharju, ale bo też ten pisarz-etnograf wcale nie starał się upiększyć zasłyszanych i notowanych skrzętnie opowieści, zrobić je „lżej strawnymi” dla ludzi, którzy odeszli od prawdziwego folkloru i uznają go w najlepszym przypadku jako ozdobę mieszkania. Wręcz przeciwnie, powściągał własne ambicje literackie i oddawał zgromadzony materiał w jego surowej formie, co stanowi główny urok tych opowieści z lapońskiej głuszy.

Jan Widacki – Detektywi na tropie zagadek historii

Wydawnictwo „Śląsk” 1988
stron: 172 + ilustracje

Książka wygrzebana w antykwariacie internetowym.

Coś w rodzaju „CSI: Historia Polski” 😉 Bardzo dobrze się to czyta, polecam, jeżeli ktoś ma ochotę dowiedzieć się czegoś o królewskich kościach.

Ze wstępu:

W książce tej opisane będą przypadki, w których kryminalistycy i medycy sądowi, a więc jak się ich czasem nazywa „detektywi-naukowcy” swoimi metodami ustalali fakty istotne dla interpretacji historycznej. Czasem ich ustalenia miały znaczenie pierwszorzędne, czasem zaspokajały tylko ludzką ciekawość, rozstrzygając o faktach dla nauki historii drugorzędnych.

Karnawał dziadowski

Pełny tytuł: Karnawał dziadowski: Pieśni wędrownych śpiewaków (XIX-XX w.)
Wybór i opracowanie: Stanisław Nyrkowski
Wstęp: Julian Krzyżanowski
Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza 1977
Stron: 396 + ilustracje

Książka wygrzebana w antykwariacie internetowym… chyba.

Zamiast komentarza – kilka tytułów:

O Dadzinej, co w zapust roku 1870 w Juchach na garnku węglannym zgorzała

Straszna kara boża spadła na niegodziwego syna, który mścił się nad swoim ojcem staruszkiem, a gdy uderzył ojca staruszka w twarz, to obie ręce mu nagle skostniały

Prawdziwe zdarzenie o wyrodnym synu, który zabił swoją własną matkę orczykiem w wiosce Szczecynie, powiat janowski

Straszna zbrodnia rodzonej matki, która zabiła swego syna za dolary

Niesamowite zdarzenie. Panna żywcem pochowana, narzeczony jej Leon ratuje ją od niechybnej śmierci, by stanąć z nią na ślubnym kobiercu

Opis prawdziwego zdarzenia w lublinie o zwyrodniałej macosze, która mściła się nad małą dzieciną, obstawiając ją pijawkami, aby uprzyjemnić sobie życie

I takich okropności-cudowności jest w tej książce jeszcze wiele, całość ubrana w fantastycznie częstochowskie rymy.

I może jeszcze jakiś fragmencik:

Nie myśl, drogi ojcze, że to jest złudzenie,
Bo w każdym dzienniku jest nowe zdarzenie:
Tu mąż żonę swoją na kawałki kraje –
A jaką to miłość ślubują oboje.

Przyjeżdża do domu z grymasem do żony,
Jakby się jej pozbyć – od drugiej wzburzony.
Dziateczki na polu bawią się wesoło,
O niczym nie wiedzą – krew płynie wokoło.

I ten mąż się staje dziś strasznym zbrodniarzem:
Żonę swą morduje tak ostrym żelazem;
Ale to morderstwo takie straszne było:
Rżnie ciało w kawałki, jakby w jatce było.

Odrzyna on piersi, co dzieci karmiły,
I rani te usta, co pacierz mówiły;
A jeszcze i głowę strasznie masakruje –
Och, co to za człowiek?! – miłości nie czuje.

Historie dziwne i straszliwe

Pełny tytuł: Historie dziwne i straszliwe. Jezuickie opowieści z czasów saskich
Wybór i opracowanie: Marek Stępień
Verba 1991
Stron: 148
Ilustracje: tak

Książka wygrzebana w antykwariacie internetowym.

Zbiór „umoralniających egzemplów”, tutaj głównie tych najbardziej fantastycznych i przerażających.

Jeden z najkrótszych fragmentów na zachętę:

Dziecię nie ochrzczone matkę kąsa

Inaczej tychże czasów w Podgórzu nie chrzczone dziecię matce w tym winnej do dobrego pomogło.
Dała ta była przyczynę do tego, że bez chrztu umarło, a gdy się tego spowiadać nie śmiała, dziecię owo z tego miejsca, gdzie było pogrzebione, stawało i do matki, choć nie śpiącej, przychodziło i ssąc jej pierś gryzło i z bólem jej wielkim kąsało. Nie raz tego było i matkę ta rzecz do wyznania grzechu na spowiedzi nakłoniła, co uczyniwszy, już była wolną od tych tak przykrych nawiedzin i ssania takiego.

Inne są jeszcze bardziej smakowite, więc zachęcam.